środa, 29 lutego 2012

Suck

Die to fly or... die to fly?
Fuck depression, fuck you, fuck your business, fuck everything, fuck your sisters and tell your bitch my name, becouse I'm king, the world is mine bitch! Fuck you!

sobota, 18 lutego 2012

Płótno

Czasem przychodzi taki okres w życiu człowieka, że zastanawiasz się nad samym sobą, co by było gdyby, gdyby ścieżka którą dzisiaj zmierzasz byłaby inna, gdyby bliscy których masz dzisiaj byliby kimś innym, co wtedy ? Tego nie wie nikt, ale jak na aspołecznego skurwysyna cieszę się że ich mam, choć alienacja wszystko ogranicza do tego stopnia, że ruch pionkiem jest możliwy tylko wtedy, kiedy mózg pod wpływem poruszenia neuronów środkiem psychoaktywnym uszkadzającym szare komórki zaczyna się odblokowywać i stajesz się drugą stroną medalu, zwaną alter ego lub też zakamarkiem gdzie twoje stare ja znalazło swój własny kąt i wychodzi tylko wtedy kiedy przestajesz myśleć racjonalnie. Nikt nie jest idealny, każdy z nas ma więcej zalet niż może sobie wyobrazić, albo tyle wad, że odpychają innych choć mamią nas swoimi feromonami wzbudzając podniecenie, chęć posiadania, kontaktu werbalnego. Jesteśmy trybami w maszynie, którą napędza brud, sterta kłamstw i pierdolonych jadów węży kuszących nas swoim jabłkiem. Czym człowiek więcej przebywa z ludźmi tym bardziej zdaje sobie sprawę z tego jacy potrafimy być fałszywi, ilu z nas idzie w kierunku zaspokojenia naszych potrzeb seksualnych pomimo złożonych obietnic. Nie mam siły patrzeć na to, to nie moje buty, które uszyłem mając 5 lat, teraz są za małe, a nogi tak wielkie że nie potrafią tego pomieścić. Chcąc poukładać wszystko i tak nie dasz rady, brud się nawarstwia do tego stopnia że prędzej czy później pękniesz jak balon opadając na ziemie by zdeptał cie ktoś kto z powodu strachu ciężko stąpa po gruncie. Mówi się, to tylko burza hormonów, młodość kocha szaleństwa, problemy, stany ponad rzeczywistość gdzie w końcu czują się kimś , to też nie jest dla mnie, mój dom to spokojne miejsce gdzie brak betonowego lasu, zropiałej rzeczywistości, tylko ja, odbicie nieba na ziemi i osoba, której mogę za każdym razem powiedzieć że świat jest dziwką, ale że dzięki niej ten świat jest odwrotnością fotografii. Prawda jest taka, że nie da się ufać pełnią księżyca, lub też jak ona ufać tylko przez chwilę bo pełna zdarza się raz na jakiś czas, każdy z nas kłamie, choć są wyjątki, którym za bardzo zależy i złudnie wierzą w to, że druga strona działa tak samo jak my. Może gdybym nie znał tylu ludzi, ani życia śmiało bym powiedział " ufam " ale czym częściej jesteś z ludźmi tym bardziej zaczynasz obawiać się tego, że prędzej czy później magia kina zostanie rozerwana i pozostanie tylko rozdarte płótno, które pomimo zszycia będzie psuło nam obraz. Nie wierzę w nic co ludzkie, jest mi to zbyt nie obce. Strach przed zachowaniem Judasza i utratą naszej aorty mówiąc metaforycznie z wiekiem się nasila do pewnego momentu, choć to też zależy od człowieka. Ten który nie dał ponieść się chmurom życia czasów pięknego śpiewy łabędzia na starość będzie próbował odrobić zaległość co może przyczynić się do wbijania noża w plecy tym, którym za bardzo zależy na nas. Garstka ludzi chce stabilizacji i pomimo tego iż tak mówią, nie wierz im jeśli są młodzi, kłamią oszukując samych siebie, tak na prawdę chcą szaleństwa, nowych doznań czasem zapominając za bardzo o tym, że ktoś może stać kilka kilometrów dalej i toczyć sajgon pomiędzy wmawianiem sobie, że będzie dobrze, a tym jaka jest prawda.
Jestem błędem, który nie potrafi wierzyć w cokolwiek, nawet w blask mgławic.

wtorek, 27 grudnia 2011

Koloryt


Próbują barwić nasz koloryt w sztuczne majestaty odziane w coś co z pozoru jest pięknem, wyróżnia się spośród automatyzmu, co pozwala nam podnieść kotwice... na chwilę, choć chwila trwa wiecznie, pokazują, że to co sztuczne po czasie staje się naturą i nawet jeśli nie chcemy w to wierzyć, prędzej czy później uzależnieni od zapachu uwierzymy w to na tyle by móc oddać za to życie. Mówią, że ten kto nie walczy z reguły ma łatwiej, że wszystko go omija, nie dociera do impulsów odpowiedzialnych za czucie i obraz trzeciego oka. Projekcje są barwne, bez błędów, świat skierowany jest ku nam, a my wybieramy perspektywy jak sceny z filmu. Nie ma w tym ani grama prawdy. Ludzie, którzy nie walczą tak na prawdę działają ciężej niż inni buntownicy, walczą sami ze sobą, tym samym walczą z tym co pomimo tego, że nie dopuszczone do umysłu i tak wpierdoli się w najmniejsze zakamarki i zostanie tam na dłużej by wyczerpać nasz asortyment broni i rozkaże się poddać. Śmieszne, a prawdziwe, nie ważne ile razy ktoś oznajmi alienację od ciężkich spraw, zawsze, bez względu na wszystko alienacja jest mirażem. To co pozornie jest pozorem sprawia tylko pozór.

niedziela, 25 grudnia 2011

Outsider

Bycie na uboczu niekoniecznie świadczy o naszym stanie psychicznym, niekoniecznie też pokazuje kim na prawdę jesteśmy. Outsiderzy nie są kreowani przez świat i własne chore jazdy molestujące umysł, są kreowani przez ludzi, którzy nas otaczają. Pijawki systemowe, czyli tak zwane błędy w równaniu mają ogromną siłę, choć ich siła jest tylko podświadoma potrafi wjechać ciężkim uzbrojonym czołgiem prosto w naszą głowę. Nawet najprostsze słowa potrafią wpaść na tor impulsów biegnących prosto do naszego mózgu by tam zagnieździć się jak pierdolony wirus odbierając nam nasz piękny koloryt. Aspołeczność, alienacja czy też stany lękowe są powiązane z ów wcześniej wspomnianym tematem, są jego jednym z głównych szczebli podtrzymujących całą konstrukcje. Co śmieszne, wystarczy pozbyć się jednego z nich , a znajdziemy wyjście z naszych problemów, nastąpi odwrotność jak w fotografii, tyle że nasze zdjęcie w tym momencie jest już po tym zabiegu, a my po prostu musimy sprawić by wróciło do dawnej postaci by móc manewrować kontrastami zostawiając ciemność i kolory w spokoju. Strach przed ludźmi nie jest czymś nowym, wielu z nas odczuwa ten lęk, przeważnie jest on niezauważalny, ale zawsze gdzieś głęboko się tli. U jednych jest on potężny ze względu na strach przed akceptacją, brak wspólnych tematów, a nawet nasz wygląda. Ludzie zamknięci mają problemy z samooceną, jest to normalne i każdemu znane, ale nie wszyscy to pojmują w swoich małych główkach. Oni nie potrzebują pomocy, potrzebują tylko nakierowania, pokazania, że świat choć osnuty szarą barwą jest piękny, że mamy w nim tak ogromne możliwości, których nie mogli pojąć nawet uczeni w oświeceniu. Poboczni, czyli Ci z boku moją zupełnie inny tok myślenia niż przeciętny człowiek, jednak że prawie każdy z nich boi się mówić o tym. Typowym przykładem jestem ja sam ( treść ) zapisuje własne myśli, które w 99% nie mają sensu, a i tak to robię, bo alter ego tego potrzebuje. Mają zasady, które tak na prawdę są tylko wymysłem. Outsiderzy nie mają reguł, po prostu żyją walcząc z brudem ulic. Nie chcą ingerować w czyjeś życie, nie lubią przebywać w otoczeniu fałszywych spojrzeń, które przeszywają ich na wylot. Brak weny.

wtorek, 13 grudnia 2011

Strach

Lot jest czymś pięknym, wyzwala dusze od ciężaru, pokazuje nam wszystko od innej strony, od strony, z której mało kto potrafi i chce spojrzeć ze względu na strach czy paranoidalne wizje spowodowane zaszczepieniem zepsutej wyobraźni w naszym kodzie genetycznym. Lęk, czy też strach, jest czymś normalnym, choć potrafi doprowadzić do stanu hiperwentylacji naszego umysłu, przez co wielu ludzi zaczyna spadać i spadać i spadać... aż w końcu uderzają o ziemie a ich cząstka mentalności rozpada się na drobne atomy, które na siłę chcemy pozbierać by żyć tak jak wcześniej. Jest to złudne.  Ludzki umysł jest na tyle głupio skonstruowany, że sam nam daje odpowiednie impulsy co mamy wziąć a co zostawić. Jednak że typowy, normalny człowiek zrobi wszystko wbrew własnej woli, zadziała impulsywnie, zgarnie wszystko z ziemi i jak małe dziecko na siłę będzie próbował skleić to w jedną wielką kulkę. Boimy się, uwielbiamy to uczucie, gdy serce napierdala o ściany klatki piersiowej wybijając odpowiedni rytm w danych bpmach. Jesteśmy uzależnieni, choć w większości jest to nieświadomy narkotyk, który zażywamy w każdym możliwym momencie, nawet gdy jest nam tak cholernie dobrze, potrafimy obrócić świat do góry nogami, zaaprobować projekcje, która w jedną chwilę wywoła w naszym mózgu ogromną burzę. Świat jak niewidomy, choć jego umysł jest niemy.

wtorek, 1 listopada 2011

Ready to fly

Perspektywa z której widzimy świat jest tylko pustym pryzmatem, który poprzez błędy systemu oraz brud ulic nie pozwala widzieć nam czegoś, czego nigdy nie mogliśmy zobaczyć, czegoś tak odległego a zarazem tak bliskiego, czegoś co jest przy nas od naszego poczęcia, aż po kres wyobraźni naszego umysłu, mianowicie... samych siebie. Każdego dnia nasz lot jest bardzo niski, nie możemy wzbić się tak wysoko jakbyśmy chcieli, przytłacza nas bagaż doświadczeń, lub po prostu pierdolony automatyzm.
Kim jestem? Jestem treścią, która mentalnie zamieszkuje w każdym z nas, bez względu na stan umysłu, pogląd na temat życia czy też wcześniej wspomnianą perspektywę spoglądania na to wszystko. Jestem lotem nad każdym z was, podróżą astralną, oraz głębokim świadomym snem pełnym niemożliwych projekcji. Mój świat to sterta chwilowych wersów, strof czy tez kartek zapisanych bólem, spermą, łzami i krwią we własnej głowie. To walka z własnym ja, które każdego dnia uświadamia mi, jak blisko jestem ziemi, choć próbuję wzbić się tak wysoko, by gwiazdy przestały wierzyć w poziom swych niebios. Czytając to, pewnie się domyślasz kim mogę być, zaczynasz podstawiać rozmyślenia pod dane osoby, próbujesz przypisać poszczególne cechy, by równanie składające się z samych niewiadomych ukazało choć jedną liczbę. Zaczniesz przypuszczać, podekscytowanie sięgnie apogeum, twój umysł zacznie wymyślać własny kod, według którego spróbujesz dojść do wnętrza tej zagadki. Jestem Tobą.